Austria

Alpy Wapienne. Droga do jeziora Schwarzensee.

Czechy

Góry Izerskie. Okolice Detrichova.

Polska

Karkonosze. Przełęcz Odrodzenie.

Czechy

Czeski Raj. Panorama z wieży widokowej Cisarsky Kamen.

Austria

Alpy Wapienne. Góra Schafberg.

piątek, 13 marca 2020

Czeska Szwajcaria: Dolský mlýn i punkty widokowe Kamenická vyhlídka oraz Na Zámečku (8.03.2020)

Ponownie odwiedziliśmy urocze zakątki kanionu prowadzącego do ruin Dolského mlýna w Czeskiej Szwajcarii. Ale żeby nie kręcić się wokół tych samych miejsc urozmaiciliśmy wędrówkę o dwa punkty widokowe o nazwie: Kamenická vyhlídka i Na Zámečku. Pierwszy pozwala ze sporej wysokości zobaczyć rzekę Kamenice (tę, która przepływa w pobliżu Dolského mlýna), drugi odkrywa widoki na wschód i wieś położoną u jego stóp czyli na Vysoką Lípę. Jeśli chcecie dotrzeć do tych niezwykłych miejsc polecam poniższy wpis, dzięki któremu przeżyjecie niezapomniane chwile w krainie łabskich piaskowców. 

Auto najlepiej zaparkować we wsi Vysoká Lípa, na łuku przy hotelu o tej samej nazwie. Chwilowo parking jest bezpłatny, ale może się to wraz z otwarciem sezonu turystycznego zmienić. Z parkingu wyruszamy na południe kierując się znakami niebieskiego szlaku. Po przejściu około 0,5 km trafimy do kanionu ostro schodzącego w dolinę rzeki Kamenice. Na końcu zejścia jest most przerzucony przez szybki nurt rzeki, a gdy go pokonamy znajdziemy się przy ruinach Dolského mlýna. O samym obiekcie pisałem już na swoim blogu, odsyłam do historycznych wpisów (tutaj i tutaj). 










Idąc dalej niebieskim szlakiem, po około sześciuset metrach dojdziemy do oznaczonego skrzyżowania, skąd w prawo odnajdziemy odnogę szlaku prowadzącą do punktu widokowego Kamenická vyhlídka. Sam punkt to niezbyt szeroka skała zakończona wysokimi przepaściami, na której stoi ławka. Z wysokości ponad 50-ciu metrów dojrzymy w dole rzekę, widać stąd także otaczające kanion skały. Trzeba uważać, żeby nie zbliżać się do niezabezpieczonej krawędzi, o wypadek wszak nietrudno. Świadczy o tym choćby świeżo położony bukiet kwiatów na mini-ołtarzu upamiętniającym czyjąś tragedię. Ale nie przyszliśmy tutaj przecież tracić życia. Po odbyciu sesji fotograficznej i kilkuminutowym podziwianiu widoków wracamy tym samym szlakiem w stronę Vysokiej Lípy. 


















Z parkingu wyruszamy w przeciwnym kierunku, pnąc się do góry żółtym szlakiem biegnącym wzdłuż jednej z uliczek tej uroczej wsi, w której w 1995 roku ze względu na zachowaną architekturę szachulcową z przełomu XVIII i XIX wieku ustanowiono strefę zabytkową. Po około dwustu metrach szlak odbija w prawo, my jednak wciąż podążamy do góry, do końca asfaltu. Kiedy uliczka ostro skręca w lewo wciąż idziemy prosto wychodząc na przepiękną, szeroką łąkę. Nasz kolejny punkt widokowy jest w zasięgu wzroku, obrośnięty drzewami, ze skałami wychodzącymi z ziemi. To wzgórze Na Zámečku (391 m n.p.m.), które nazwę zawdzięcza pozostałościom po istniejącym tu kiedy… zameczku. Dzisiaj znajdziemy tu tylko nieliczne fragmenty piwnic i fundamentów. Ale atrakcja wzgórza polega przede wszystkim na ofercie widokowej. Z licznych miejsc na szerokim szczycie wzgórza dojrzymy zarówno Růžovský vrch (najwyższy szczyt Czeskiej Szwajcarii) jak i zabudowania Vysokiej Lípy. Wschodni widok otwiera się na dalszą część skalistej krainy, widać stąd również Góry Łużyckie i Żytawskie. I wszystko to przy niewielkim nakładzie sił. Samo wzgórze jest widoczne z drogi dojazdowej do Vysokiej Lípy, tworzy je nieregularna piaskowa skała porośnięta drzewami. Warto tu przyjechać, zwłaszcza o tej porze roku kiedy tłumów na szlakach brak. Jedynym minusem są pozamykane przybytki, w których można coś zjeść lub czegoś się napić. Z doświadczenia wiem, że w sezonie z powodu tłoku dla odmiany nie będzie gdzie w tych przybytkach usiąść. Coś za coś.










Mapa:

piątek, 28 lutego 2020

Großer Picho, góra ostatnia… (22.02.2020)

Jeśli przemawia do Was symbolika takich słów jak „największy”, „pierwszy” czy „najwyższy” koniecznie powinniście odwiedzić górnołużyckie wzniesienie Großer Picho, które, dla odmiany, jest ostatnią górą pomiędzy miasteczkiem Wilthen a Morzem Bałtyckim. Poza geograficzną symboliką warto to miejsce odwiedzić z powodów czysto krajoznawczych: szerokich północnych panoram i atrakcyjnie zagospodarowanego płaskiego wierzchołka. 

W okolicach Wilthen byłem w zeszłym roku, wspinając się na wieżę widokową Mönchswalder Berg. Großer Picho to zachodni sąsiad tejże góry, który również mógłby nosić tytuł „ostatniej”, a jednak to na Großer Picho znajdziemy punkt widokowy ze wspomnianą na wstępie sentencją. Kto pierwszy ten lepszy, chyba to prawo zdecydowało o przyznaniu górze tego dość intrygującego miana. A że to nie tylko słowa, można przekonać się już podczas podjazdu, kiedy przez dość szeroką przecinkę w lesie widać północną panoramę Niemiec ukazującą między innymi Budziszyn i rozległe Górne Łużyce. W oczy rzucają się odległe kominy elektrowni Boxberg, a jeśli dobrze się przyjrzeć dojrzymy płaski, szary prostokąt, czyli wysoką na 161 m wytwornicę pary należącą do elektrowni Schwarze Pumpe odległą o blisko 50 km od Großer Picho. Gdyby bardziej na północ istniał jakiś inny wysoki punkt, zapewne byłoby go widać z podjazdu pod szczyt, potencjał góry jest bowiem olbrzymi: myślę, że przy sprzyjającej pogodzie nieuzbrojonym okiem można zajrzeć ponad 100 km w głąb Niemiec. Ale to tylko słowa, najlepiej samemu się o tym przekonać wjeżdżając na górę po gładkim asfalcie bądź wybierając jeden z wielu pieszych szlaków. 

Rzeka Mandawa




Podjazd pod Großer Picho


Elektrownia Boxberg




Restauracja na szczycie



No i jasna sprawa...









Elektrownia Schwarze Pumpe





Nazwa szczytu wywodzi się od dawnej nazwy góry Dretschener Pychow oznaczającej glebę lub ślad wypalenia. Inaczej nazwę interpretują lokalne legendy, jedna z nich mówi o tym, że pierwsza osoba, która stanęła na górze krzyknęła „bich jow” co znaczy „Byłem tam!”. Jakkolwiek by nie było wznosząca się na wysokość 498 m n.p.m. góra przyciąga turystów górską restauracją, placem zabaw dla dzieci i miłym otoczeniem. Warto tu zajrzeć, a w przypadku roweru, zmierzyć się z miejscami dość ostrym podjazdem. Tym bardziej to cenne, że na następną górę w kierunku północnym natkniemy się dopiero w Szwecji…

Mapa: