piątek, 6 września 2019

Wakacje nad jeziorem Maggiore cz. VIII: wieża widokowa Karola Boromeusza i doliny alpejskie przejechane na rowerze (4.09.2019)

Ciekawą atrakcją jeziora Maggiore jest posąg, a właściwie wieża widokowa świętego Karola Boromeusza w Aronie. Zarówno sam pomysł zamiany wielkiej figury świętego z XVII wieku na wieżę jest trochę szalony, równie szalenie wygląda dotarcie na samą górę zabytkowej rzeźby. Z innej beczki, jeśli już będziecie w rejonach jeziora warto wybrać się do dwóch dolin alpejskich Cannobina i Val Grande.

Jeśli chodzi o doliny, znajdują się po zachodniej stronie jeziora i najlepiej przejechać je na rowerze. Nie są to typowe doliny Żeby dotrzeć do ich końców trzeba się, niestety, wspinać, często po krętych, wąskich drogach, które wyglądają jak półki skalne: z jednej strony jest przepaść, z drugiej lita, pionowa skała. Dolina Cannobina, którą przecina strumień o tej samej nazwie, znajduje się blisko włosko-szwajcarskiej granicy, u wrót miasta Cannobio. Jest tu niewiele osad, a te, które jakoś przetrwały próbę czasu są małe i składają się zaledwie z kilkunastu domów. Nie znajdziemy tu restauracji czy barów, niewielki jest też ruch samochodowy. W dużej mierze jest to zacieniony, obrośnięty bujną roślinnością obszar, nad którym górują szczyty przekraczające 2000 metrów. Niektórzy mieszkańcy posługują się dialektem Gunno, przypominającym język szkocki. Jak głosi legenda, jest to związane z obecnością żołnierzy szkockich osiadłych na tych terenach w XVI wieku po klęsce poniesionej w czasie wojen włoskich. Dolinę przecina nie tylko droga, ale również wielokilometrowy szlak turystyczny, można zatem zapuścić się w te rejony pieszo.


Początek doliny - miasto Connobio















Koniec doliny - miasto Domodossola


Druga z dolin, Val Grande, to właściwie park narodowy przecięty górskim strumieniem Rio Pogallo. Jedyną zamieszkałą miejscowością doliny jest Cicogna, do której prowadzi wąska na jedno auto droga asfaltowa, mogąca przyprawić kierowcę o atak serca, zwłaszcza jeśli naprzeciw siebie spotkają się auta jadące w przeciwnych kierunkach. Nie ma jak się wyprzedzić, a mijanki są sporadyczne. Na trasie jest jeden nieoświetlony tunel i mnóstwo zakrętów, agrafek i innych drogowych niespodzianek. W Cicognie mieszka 17 osób, jest tu hostel, kościółek i początek szlaków turystycznych prowadzących na okoliczne szczyty i do schronisk turystycznych. Podobnie jak w Cannobinie, jest tu spokój, niczym niezmącona cisza, miejsce odludne od zgiełku kurortów położonych nad jeziorem. Na pieszo można przejść całą długość doliny, bądź wybrać się z Cicogny na górską wspinaczkę. Oczywiście pod warunkiem, że odważymy się dojechać autem do tej zagubionej w głuszy osady.

Tunel wykuty w skałach



Cicogna. Stąd rozchodzą się piesze szlaki turystyczne




Zupełnie inną atrakcję stanowi posąg Karola Boromeusza w Aronie. Wystarczy zaparkować auto na tutejszych parkingu, kupić bilet (w cenie 3,5 euro na niższą platformę i 6 euro na samą górę) i jesteśmy w środku otoczonego ogrodzeniem obszaru przynależnego do wysokiej na 36 metrów statuy. Figurę arcybiskupa Mediolanu Karola Boromeusza ukończono w 1698 roku, po 84 latach budowy. Pomnik składa się z cokołu i samej figury. Platforma widokowa umieszczona jest u podnóża pomnika i jest łatwo dostępna. Jeśli chodzi o drugą część tej swoistej wieży widokowej, tu już nie jest łatwo. Żeby dostać się do głowy figury należy się wspiąć kilkanaście metrów po pionowej drabinie. Co prawda można skorzystać z zabezpieczeń i podpiąć się będącą na wyposażeniu wieży uprzężą do linki biegnącej wzdłuż drabiny, jeśli jednak ktoś ma lęk wysokości, a w dodatku woli unikać wąskich i dusznych pomieszczeń, raczej nie da rady dotrzeć na górę. Tym większa satysfakcja ze zdobycia tej zwariowanej wieży widokowej. W nagrodę możemy poczuć się jak posąg i spojrzeć oczami świętego Karola Boromeusza na otaczający nas świat.

Posąg Karola Boromeusza

Widoki z platformy



Wejście po drabinie



Widok z oka świętego



0 komentarze: