W duszną i gorącą niedzielę udaliśmy się na krótki
rekonesans po Czeskim Raju. Najpierw odwiedziliśmy zamek Valdštejn leżący
nieopodal Turnova, potem przemieściliśmy się nieco dalej na południe, aby
zajrzeć do ruin dawnego zamku Trosky. W obu miejscach już kiedyś byliśmy, tym
razem chcieliśmy je pokazać naszej amerykańskiej koleżance.
Od nowego roku dostęp do Czeskiego Raju, przynajmniej z
naszej, północnej strony, jest łatwiejszy, a to za sprawą zmiany klasyfikacji
odcinka drogi szybkiego ruchu pomiędzy Libercem a Turnovem. Do tej pory winietą
trzeba było się okazać już na rogatkach Liberca, teraz opłaty drogowe
obowiązują dopiero od Turnova i dalej na południe, w kierunku Pragi. Jest to
zatem okazja, aby w miarę szybko i tanio przenieść się do serca Czeskiego Raju.
Kontynuując wędrówkę czerwonym szlakiem doszliśmy do
pierwszego niedzielnego celu – zamku
Valdštejn.
Wstęp na teren obiektu bez przewodnika wynosi 60 koron, należy się jednak
liczyć z tym, że zwiedzając kompleks indywidualnie nie uda nam się zajrzeć do
sal na piętrze zamku i kaplicy. Do tych pomieszczeń można wejść tylko z
przewodnikiem (cena o 20 koron większa). Jakimś plusem samodzielnego zwiedzania
jest to, że od kasjerki dostaniemy przewodnik napisany w języku polskim, z odnotowanymi
najważniejszymi datami z historii zamku i opisem współcześnie wystawionych eksponatów.
Sam zamek został wybudowany w XIII wieku przez Jaroslava z
Hruštic, by przez następne kilkaset lat przechodzić, jak większość czeskich
zamków, z rąk do rąk – niemieckich i czeskich. Na przestrzeni wieków zamek został
porzucony przez właścicieli, wyniszczony i niemal doszczętnie zburzony po to by
w XIX wieku odzyskać sławę, jakiej nigdy wcześniej nie zaznał. Od tego bowiem
czasu datują się narodziny turystyki, w którym zamek stał się jednym z głównych
miejsc licznie odwiedzanych przez spragnionych wrażeń gości. I słusznie, z
murów zamku rozciąga się bowiem przepiękny widok na wschodnią flankę Czeskiego
Raju, dla zwiedzających udostępniono także ciekawy dziedziniec i fragment
podziemia. Warto tu zajrzeć, zwłaszcza w upalne dni: podziemia obiektu oferują kilkustopniowy
chłód przynoszący natychmiastową ulgę.
Do drugiego niedzielnego celu – ruin zamku
Trosky -
leżącego nieco ponad 10 km dalej na południe dotarliśmy objazdem przez
miejscowość Újezd pod Troskami. Ten znany w Bogatyni punkt wycieczek jest
spektakularny z uwagi na widoczne z oddali dwie charakterystyczne wieże zwane
Panną i, bardziej przysadzistą - Babą. Pierwsza z nich jest wyższa, niestety,
jak na razie, osiągalna dla turystów tylko do platformy widokowej usytuowanej
poniżej samej wieży, z kolei na szczyt drugiej można dostać się po wybudowanych
schodach. Wstęp kosztuje 70 koron, a za parking zapłacimy kolejne 60. Historia
zamku sięga XIV wieku, kiedy postawił go Čeněk z Vartemberka – jeden z
najznamienitszych czeskich przedstawicieli szlachty tego okresu. Zamek przez
stulecia był nie do zdobycia, jednak z czasem stracił na znaczeniu i został
opuszczony przez właścicieli. W XIX wieku ponownie odżył, tym razem jako coraz
liczniej odwiedzana atrakcja turystyczna. Ruiny zamku zwiedza się samodzielnie
i, jak w większości czeskich obiektów, na ich teren można wejść z psem. Poza
obcowaniem ze średniowiecznymi murami, tutejszą atrakcją są przepiękne widoki,
których nie zasłaniają ani drzewa, ani też sąsiadujące z zamkiem wzgórza.
 |
Trosky |
 |
Jested w deszczu |
 |
Panna |
 |
Panna widziana z dołu |
 |
Baba |
Mapka:
1 komentarze:
Świetnie napisane. Pozdrawiam serdecznie.
Prześlij komentarz